Wydawało mi się, że pojęcie "towarzystwo wzajemnej adoracji" znam tylko teoretycznie, gdzieś z pogranicza teorii spiskowej i kiepskiego żartu. Do wczoraj. A było to tak.
Znalazłszy parę miesięcy temu w sieci stronę "Spinacz spina" zauroczyłem się nią. Pomyślałem sobie: "świetna inicjatywa, powiew świeżości, odrobina (albo i więcej) artystycznego sznytu". A ponieważ jakiś czas temu zrobiłem na potrzeby własnych testów parę fotek Omnią HD, zapałałem chęcią podzielenie się z kimś fotkami powstałymi w trzewiach, bądź co bądź, telefonu komórkowego. Telefonu, który jako pierwszy, moim zdaniem, może w wielu sytuacjach zastąpić prosty aparat kompaktowy, głównie dzięki szerokokątnemu obiektywowi. Podlinkowałem zatem bardzo uprzejmie autorowi Spinacza swój blogowy wpis i czekałem na odpowiedź. Pierwszą reakcją było, dosłownie: "blog reklamowy - odpada". U, myślę - erudyta! Nic więcej, jak to mawiał Lechu - "ani be, ani me, ani kukuryku". Okej, odpisałem serdecznie co sądzę o takim jaśniepańskim potraktowaniu i po paru godzinach pocztę mą zaszczycił email od spiętego Spinacza, w którym, ku mojemu rozbawieniu, czytam: "...wierne odwzorowanie rzeczywistości dziś nie wystarcza. Spinamy zdjęcia które są refleksją i interpretacją przestrzeni...".
Tymczasem co mamy na blogu Spiętego? Niech za mój komentarz posłużą fotki (łaskawie przefiltrowane krytycznym okiem Spinacza), które obejrzeć można pod poniższymi linkami (faktycznie refleksja i nieodwzorowywanie rzeczywistości):
http://spinacz-spina.blogspot.com/search/label/Wojtek%20Sienkiewicz
http://spinacz-spina.blogspot.com/search/label/Zbyszek%20Carewicz
Nie wiem, albo mam wrażliwość artystyczną Gołoty, albo sokoli wzrok kreta. O co w tym chodzi? To jest piękno fotografii (jak twierdzi w ostatnim mailu Spinacz)? Czy to ja jestem nienormalny, czy ktoś mnie wkręca i jaja sobie robi? Może z góry postawiona teza zakłada, że telefonem komórkowym nie można zrobić zdjęcia, a może towarzystwo wzajemnie adorujących się, dyplomowanych fotografów zgrabnie głaszcze się po główkach w samozachwycie? Może jest jak z kleksem na papierze - jak plamę zrobię ja, czy Ty Szanowny Czytelniku, to plama będzie dalej plamą. Za to jak kleksa walnie "artysta" z dyplomem ASP to wszyscy będą nazywali to dziełem sztuki. Co prawda "sztuki" przez małe "s", ale przymknijmy na to oko, niech "artyści" tkwią w euforycznym stanie ducha i niech bredzą dalej o "interpretacji przestrzeni".

Denver to Singapore (and back) in 5 minutes from David DAngelo on Vimeo.
Tym, którzy jej nie znają, szczerze polecam. W najnowszym odcinku Kroniki Gier redaktor Konczalski przeprowadza wywiad (najprawdopodobniej na wyłączność) z byłym już dziennikarzem, siedzącym kiedyś głęboko w branży gier elektronicznych, Stanisławem P. Głęboko modulowany głos interlokutora z trudem ukrywa emocje, targające dumnym niegdyś człowiekiem. Swoistego rodzaju spowiedź, niczym długo oczekiwane katharsis, zmusza do pochylenia się nad losem tego moralnego rozbitka. Ów ludzki wrak, płacząc, budzi we mnie litość i jednocześnie niepokój, strach o dalsze losy zarówno jego samego jak i przecierającego szlaki red. Konczalskiego. Zwłaszcza, że agent Tomasz ciągle działa.
Smakowitości zostawiam sobie zawsze na deser. Wisienką na torcie zdaje się być, znaleziony na jednej z allegrowych aukcji (numer 804096010), telefon o zabójczo bondowej nazwie Gold Vish. Sam sprzedający jako target wybrał sobie koneserów (pytanie tylko czego?). Poniżej oczywiście fragment opisu i zdjęcia. Cechami tego wytworu chińskiej myśli technicznej, które zwróciły moją znudzoną już uwagę, bezwątpienia są:
- "samonakręcalny" mechaniczny zegarek,
- wykonanie z charakterystycznego materiału (ciekawy eufemizm na określenie tandetnego, niewątpliwie, plastiku),
- zaspokajanie najwybredniejszych gustów (ja mam mało wybredny, mojego nie zaspokoił, szkoda - byłby telefon marzeń).
Wystawiający ów towar podpowiada, na zakończenia, że jest to idealny zakup na prezent. Bożesz Ty mój (jak mawia w Klanie ciocia Stenia), ja nie chcę takiej "siurpryzy"!!!
[Bardzo wygodna klawiatura pieści opuszki palców, kontrastowe symbole odprężają zmęczony wzrok. Zgrabny manipulator pełni dodatkową rolę pumeksu, ściera zrogowaciały naskórek nowobogackich dłoni.]
[W zestawie wkrętak (również w pozłotku), już po odkręceniu 11 śrubek możemy dostać się do baterii. Widoczny mechanizm zegara, zabrakło jedynie wahadła.]
["Charakterystyczny" materiał to wysokogatunkowe chińskie tworzywo sztuczne. Czytelny cyferblat zegara ułatwia prawidłowe odczytanie godziny.]

[Tu sprzedawca w uroczy i niezauważalny sposób zamaskował jakiś napis na "pożyczonym" zdjęciu, zapewne nick innego handlarza chińszczyzną.]
Opis, oryginalna pisownia i układ (wytłuszczenia moje):
TELEFON DLA KONESERA
Telefon całkowicie nowy z foliami, Działa w każdej sieci, bez simlocka z dodatkowym mechanicznym zegarem, niespotykany wygląd, najwyższa jakośc wykonania.
Telefon łączy w sobie nowczesnosć wykonania ze stylowym mechanicznym zegarem
Wykonany z charakterystycznego materiału wykończony pozłacanym metalem
UNIKATOWY , NIEPWTARZALNY
ZASPOKOI NAJBERDZIEJ WYBREDNE GUSTY
FUNKCJE TELEFONU:
- brak simlocka działa w każdej sieci
mechaniczny zegar samonakręcalny
- wejście na kartę MicroSD
- aparat foto z mozliwością nagrywania video z dzwiękiem
- dyktafon
- kamera nagrywanie filmów
- odtwarzacz MP3 MP4
- funkcja przenosnego dysku twardego
- dzwonki polifoniczne i MP3
- obrazkowe menu w j. angielskim
ZESTAW ZAWIERA:
- telefon ( kolor złoty )
- ładowarka
- dwie baterie
- kabel do komputera
- gwarancja
- ekskluzywne pudełko
Oficjalna cena to 999 USD
DOSKONAŁY NA PREZENT

...podmiejska linia, w której spędzam za dużo czasu. Podróżowanie skłania do wielu, nie zawsze miłych, przemyśleń
...urodziłem się w sierpniu, dokładnie w drugiej połowie sierpnia, 34 lata temu.
Prezentowane tu poglądy są skrajnie subiektywne i wyrażają tylko moją opinię.
Kontakt: poczta719@gmail.com
www.facebook.com/porhinio
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: